Rogale Marcińskie, co roku - w listopadzie - cieszą się wyjątkowym powodzeniem. Ten wypiek rodem z Poznania skradł serca wielu Polaków i nie ma się co temu dziwić. My chyba kochamy to co tradycyjne, oplecione legendami, a przy tym łączące pokolenia i niosące ze sobą spory kawał historii. Prawdziwe "Rogale Świętomarcińskie" można zakupić tylko w certyfikowanych cukierniach i piekarniach, a sama ich nazwa od 2008 roku jest wpisana " do rejestru chronionych nazw pochodzenia i chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej". Dlatego nie śmiałabym nawet starać się udawać, że są to najprawdziwsze rogale pieczone na Św. Marcina. Za to na pewno są do nich podobne, a przepis prosty i stosunkowo nie wymagający wiele pracy :) W mojej wersji powstały mniejsze rogaliki wykonane z ciasta krucho-drożdżowego ze sporą ilością masła, dlatego też w smaku jest bardzo podobne do - o wiele bardziej pracochłonnych - croissantów. Masa z białego maku - u mnie - na bogato, z naprawdę sporą ilością m.in.: orzechów włoskich i migdałów. Nie pożałowałam ich także do udekorowania rogalików (w wielu przepisach widziałam, że są to orzeszki ziemne - dla mnie w tym przypadku to czysta profanacja)
Bardzo, bardzo polecam upiec i to nie tylko w listopadzie ;)
TUTAJ FILMIK:



















































