Kocham wątróbkę! Ale musi być bardzo mocno zarumieniona, chrupiąca z wierzchu i dobrze wysmażona. Koniecznie drobiowa. Po wielu eksperymentach, najbardziej smakuje mi tradycyjnie z podsmażoną cebulą, ale i papryką chilli i jabłkiem.
Pomyślałam, że takie połączenie mogłoby być równie dobre w pasztecie, ale takim miękkim, do rozsmarowania.
Oczywiście go zrobiłam i od tej pory to chyba mój ulubiony pasztet.
Jest wilgotny, nie rozpada się i nie kruszy.
Jest SMAROWNY!, wyrazisty, pozbawiony goryczy, pikantny ze słodką nutą.
Prawdziwy, domowy i "niewyszukany" - proste, tanie, dostępne składniki. Idealny na kanapki. Bardzo, bardzo polecam!